Wynajmować, kupować, budować? cz. 2

Projekty domów zdobywają blok


Byłem w odległym mieście. Dawniej w dzieciństwie były to naprawdę dalekie wyprawy. Dzień wcześniej przygotowania, rano autobus albo pociąg, przesiadki i dopiero późnym wieczorem było się na miejscu. Jakby lądowanie na innej planecie. Z wiekiem odległości skracają się; niekończące się podwórko okazuje się małym placem, dalekie miasto to cztery godziny drogi i 15 litrów benzyny.
Mimo wszystko byłem w dalekim mieście. Ale odległość stała się bardziej symboliczna. Nikt tam nie pokazuje palcem - tu stanie dom, w którym zamieszkam, tam dalej powstanie osiedle wieżowców. Razem z tymi wieżowcami kształtowali się ludzie bez własnego "mieszkaniowego wyrazu". Teraz bardzo wielu mieszkańców z dumą mówi - to jest mój dom, tam stanie mój dom jednorodzinny, to jest projekt domu podług którego zbuduję mój dom. I tu widzę zasadniczą zmianę w stosunku do tego, czego doświadczałem 25 lat temu i dawniej - mimo, iż wyjazd w "dalekie strony" miał posmak lądowania na "innej planecie", to w gruncie rzeczy wszędzie było tak samo. Osiedle po osiedlu projektował jeden zespół architektów. "Ej, nadjełajem osiedli!" I "nadjełali": wyprzedzając biologię w klonowaniu. Nie pasowało to do Polaka - zadziornego i "boso, ale w ostrogach".
Nie jest to tylko sfera przeczuć i mojej intuicji. Popatrzmy na konkretny przykład miasta, do którego podróżowałem. Miasto X leży w Polsce centralnej, liczy 32 tys. mieszkańców. Patrzę na mapę topograficzną z roku 1996 i zestawiam z tym, co jest obecnie, w 2006 roku. Skupiam się szczególnie na tym, co zmieniło się w zabudowie, ale nie tylko. I tak - znika jeden duży obszar produkcyjny, porównywalny rozmiarami z dwoma innymi, które istnieją do dziś. Powstał jeden megamarket (na jego miejscu stało 12 budynków wielorodzinnych), dwa hipermarkety i 5 sporych marketów. Wybudowano trzy domy wielorodzinne, żaden z nich nie przekracza 4 pięter. A co jeżeli chodzi o domy jednorodzinne? Wybudowano ich przez ostatnie 10 lat... ponad 100 i stworzono dla nich ponad dziewięć nowych ulic. A jakie plany? Władze miasta nie potrafią wskazać, gdzie powstanie budynek wielorodzinny, gdzie domy. Może tu, wskazują palcem na mapę, ale to nie jest pewne. Natomiast na pewno w tym miejscu powstanie nowe osiedle domów jednorodzinnych. Cztery domy już stoją, osiedle jest planowane na 80 domów. I w ciągu 4 najbliższych lat te domy powinny stanąć. Takie jest zapotrzebowanie. "Osobiście zamierzam postawić tam dom" - mówi jeden z pracowników Urzędu Miasta. Ale mówi to z lekkim uśmiechem, więc sprawdzam jak daleko w jego wypadku jest do podjęcia decyzji. Wyciągam mój podręczny katalog projektów domów - "Tak znam, KB PROJEKT z Krakowa, <<Gotowe Projekty>> ". Widzę, że ofertę już zna, więc chyba nie żartuje z tą budową. Wkrótce przeglądamy w internecie stronę www.kbprojekt.pl . Rychły inwestor w osobie pracownika Magistratu wyraźnie analizuje za i przeciw każdego z oglądanych projektów domów. Tam na zewnątrz ewidentne zwycięstwo domu jednorodzinnego nad budynkiem wielorodzinnym, a tu w zaciszu gabinetu zapowiedź kolejnego takiego zwycięstwa.
Niechętnie zerkam do dostępnych mi danych statystycznych, niechętnie - bo statystyka psuje unikalność naszego życia. Odwrócenie wzroku od mieszkańca miasta X, który jest na etapie wyboru projektu domu, po to by spojrzeć na Polskę z góry, w wymiarze statystycznym, to trochę jak liczenie wyprodukowanych w skali roku izb przez towarzysza Gomułkę. Niemniej spojrzałem: miasto X nie odbiega od ogólnopolskich tendencji w budownictwie.
Jest coś, co w tym zakresie oddala sens myślenia statystycznego. Popatrzmy na te trzy budynki wielorodzinne w mieście X, które opisałem jako "nie przekraczające 4 pięter". Przy innej wrażliwości przeciętnego odbiorcy architektury, powiedzmy 30 lat temu, te budynki mogłyby być określone jako projekty domów jednorodzinnych większych. Te zmiany w tendencji określania budynków idą za (po) zjawiskach architektonicznych, z którymi spotykamy się w ostatnich latach. I tak mówimy budynki wielorodzinne, analogicznie do budynków jednorodzinnych, ponieważ architektonicznie posiadają cechy indywidualizujące je, podobnie jak jest to w przypadku domów jednorodzinnych. Zanika słowo "blok", bo trzy wspomniane budynki wielorodzinne nie są toporne jak blok, które to słowo zakłada prostą, niezłożoną bryłę (dla mas pracujących). Wieżowiec - tu jest trochę sympatii w tym słowie, bo kojarzy się z nowoczesnym biurowcem - Nowym Jorkiem, Tokio... W latach 70-tych ubiegłego wieku w Polsce trochę na wyrost mówiono "wieżowiec", dzisiaj to "blokowce".
I tak posługując się statystyką, zdecydowanie wychodzimy poza nią, znajdując dom jednorodzinny w budynkach wielorodzinnych, które już niezręcznie byłoby nazwać "blokami". Doprecyzujmy jeszcze to istnienie domu jednorodzinnego w projekcie domu wielorodzinnego - dużo elementów, gestów architektonicznych w stosunkowo niewielkim obiekcie. W latach 60, 70-tych nie warto było nawet kilkudziesięciu osób w budynku wielorodzinnym wyróżniać ciekawą architekturą. Tak powstawały bloki. Ale złe wypiera dobre - popatrzmy na osiedla domów jednorodzinnych z lat 70-tych - to istne skupisko bloków, którym z domów jednorodzinnych zostały tylko niewielkie, jak na bloki, gabaryty. I tu dopiero powstaje zamieszanie w statystyce, gdyby w dzisiejszych blokach szukać projektów domów jednorodzinnych, a w domach jednorodzinnych doszukiwać się bloków.
Tak więc przeglądanie strony www.kbprojekt.pl , gdzie spotykamy ponad 600 projektów domów, to nie tylko konkretna możliwość realizacji własnego domu jednorodzinnego, ale również możliwość uzyskania inspiracji do poszukiwań domu wielorodzinnego. Można więc kupować mieszkanie po trosze budując dom.
Zamykając statystykę: w mieście X przez ostatnie 10 lat nie powstał ani jeden blok, a mieszkańców nowo powstałych budynków wielorodzinnych zaliczyłbym do tych, którzy wybrali estetykę domów jednorodzinnych.

Piotr Owsiany






ŁSGX3